środa, 19 kwietnia 2017

O co Chodzi z Tym Zimnym Prysznicem.

Zjadłam wczoraj kawałek mazurka,  po prostu nie dałam rady się opanować, mam nadzieję, że nie przytyję za dużo. Dzisiaj musiałam połazić po mieście i umieram. Według moich obliczeń zrobiłam jakieś 7 kilometrów,  jednak nie jestem zbyt zmęczona, moje stopy są za to kompletnie zmasakrowane, odcisk na odcisku normalnie. Zawsze tak jest, to nie wina ani butów ani drogi. Wychodzi na to, że chyba po prostu jestem za ciężka. 

W moich obowiązkach urodowych znajduje się codzienny zimny prysznic. Zapewne parę osób zastanawia o co z tym chodzi, postanowiłam więc to wyjaśnić. Lodowata woda ma szereg właściwości dobrych dla naszego ciała i nie tylko.
  • Zacznę od najważniejszej dla mnie rzeczy, tłuszcz nie lubi zimnej wody. Lodowate bicze wodne są świetne na tkankę tłuszczową, ponieważ "rozrywają" ją, dzięki czemu łatwiej się jej pozbyć, podobno też wpływa na zwiększenie przemiany materii, ale tu już zdania są podzielone. Ja robię to tak, że ustawiam tryb o najmocniejszym ciśnieniu wody, po czym polewam brzuch, biodra i uda, dopóki nie przestanę czuć dyskomfortu związanego z zimnem.
  • Zimna woda ujędrnia skórę i przeciwdziała cellulitowi. Podobno lepsze są bicze naprzemiennie zimną i gorącą wodą, bo lepiej ćwiczą skórę. Ja nigdy tego nie próbowałam, bo mój prysznic za wolno zmienia temperaturę. Lodowata woda przede wszystkim poprawia krążenie i zapobiega wiotczeniu. Badania pokazują, że spowalnia też starzenie. Gorąca woda za to osłabia naczynia krwionośne oraz zmniejsza elastyczność skóry. Mój sposób jest bardzo prosty, ja się po prostu w takiej wodzie kąpie. Na początek polewam się lodowatym strumieniem z prysznica, potem moczę gąbkę w równie lodowatej wodzie i się myje, a na koniec dokładnie się opłukuję. Wcześniej próbowałam też lodowatych kąpieli, ale czułam, że jestem na granicy hipotermii i odmrożeń, więc wybrałam prysznic. Aby ujędrnić skórę można również masować się kostkami lodu, lub wsadzać do zimnej wody poszczególne części ciała. A może by tak zapisać się do klubu morsów?
  • Zimna woda jest tańsza, nie ma co się nad tym rozwodzić, gdy wyznajemy zimne kąpiele w jakiś sposób oszczędzamy pieniądze i chyba nawet zmniejszamy zanieczyszczenia.
  • Lodowata woda jest też bardziej naturalna. Lubię poszukiwać naturalnych sposobów na różne rzeczy, więc jeszcze nie raz będę takie rzeczy pisać. Ciepłe kąpiele to dość nowy wynalazek, wcześniej albo w ogóle się nie kąpano, albo robiono to w lodowatym strumieniu, więc może być tak, że do zimnych kąpieli jesteśmy bardziej przystosowani niż do ciepłych i to one są dla nas lepsze, ale to tylko moja głupia teoria, spokojnie możecie to zignorować.
  • Zimna woda wpływa na ukrwienie skóry głowy, co jest dobre dla naszych włosów, oraz w jakiś sposób reguluję produkcję gruczołów łojowych. Oprócz tego domyka łuski włosa, a im bardziej domknięte łuski, tym gładsze i bardziej posłuszne włosy. Jeśli chodzi o skórę głowy, to nie polecam kompletnie lodowatej wody, tylko letnią, bo można nabawić się bólu głowy a nawet się przeziębić. Przy samych włosach możemy iść na całość, przecież i tak tego nie poczujemy.
Podsumowanie dnia poprzedniego:
Na śniadanie kanapka z szynką. Na obiad zupa krem z pomidorów. Wieczorem niestety zjadłam kawałek mazurka. Obowiązki urodowe wykonane. 

2 komentarze:

  1. Za to wtrącę taka uwagę. Gorąca woda działa na swieżb. A zimna zamyka jeszcze luske włosa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam. Zaciekawiłaś mnie tym zimnym prysznicem. A ja tak uwielbiam ciepłe kąpiele... Ale faktycznie będę musiała rozważyć tę opcję. Dodaję bloga do obserwowanych i zapraszam też do siebie :)
    ciaglewalcze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń