poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Małe Sprostowanie

Wielkanocnej gehenny ciąg dalszy. Dziś pojechaliśmy do dziadków, a to oznacza jeszcze więcej żarcia. Na szczęście nie był to obiad, a jedynie stół uginający się od różnych przekąsek, z tego o wiele łatwiej było się wywinąć. Wzięłam jedną mandarynkę, chodź nie powinnam, bo owoce mają dużo cukru, a cukier sprawia, że chce się jeść, a potem zwiałam, udając że nie widzę świata poza psami dziadków. Jakoś udało się to przetrwać, niestety do domu wróciliśmy z dodatkowym ciastem i ogromną torbą różnych słodyczy, nawet bałam się sprawdzać co tam jest.

Jeden z ostatnich moich wpisów wywołał trochę kontrowersji. Wiem, że jestem nieprzystosowana społecznie, chamska i mam cięty język. Gdybym nie miała, nie dałabym rady przetrwać, musiałam się jakoś bronić przed słowną przemocą. Postanowiłam teraz wyjaśnić, co tak naprawdę miałam na myśli, nie pierwszy raz to robię. przyzwyczaiłam się, że nie nadążam za społeczeństwem, a ono za mną, z każdej takiej sytuacji wyciągam nauki i staram się ją jakoś naprostować, więc tym razem też tak zrobię.

Zacznijmy od tego, że tandeciary, lub ofiary mody zawsze mnie bawiły, bawią, i będą bawić dalej, bez względu na sylwetkę. Teraz są modne spodnie z dziurami, niektóre modele nawet mi się podobają i sama chciałabym je nosić, jednak w mojej szkole przyjęło to specyficzną formę. To co nosi większość dziewczyn, wygląda jak jeansy mamuśki wyprodukowane 40 lat temu, dodatkowo dzięki tym specyficznym rozdarciom i sptrzępieniom, wyglądają jakby przez ten czas chodził w nich jakiś bezdomny. Spodnie wiszą tam gdzie nie trzeba, dzięki czemu nogi wydają się niezgrabne, a tyłek rozlazły. Ale co zrobić skoro taka moda? W klasie mam również dziewczynę, która jest modelką, więc figurę ma idealną i mogłaby nosić absolutnie wszytko. Całe wakacje jeździła po sesjach i pokazach po całej Europie, gdy wróciła do szkoły zaczęła się ubierać jak wieśniara, jakby na siłę starała się być modna, jakby zachłysnęła się tym światowym życiem, a ja nie mogłam tego zrozumieć. Dopiero po dwóch miesiącach się ogarnęła, teraz ubiera się jednocześnie modnie, ładnie i oryginalnie, i moim zdaniem bardzo jej to pasuje. Wszystkie sytuacje tego typu po prostu mnie bawią, ale nigdy nie powiedziałam tego nikomu w twarz, o takich rzeczach rozmawiam jedynie z najlepszą przyjaciółką i mamą.

Ogólnie każdy może ubierać się jak chce, i każdemu się to może nie podobać. Nie można zabronić komuś wyrażania własnej opinii, dopóki w ten sposób nikogo nie krzywdzi. Warto również pamiętać, że przydałoby się ubierać chociaż tak, aby nie uwydatniać swoich wad, ale jeśli komuś na tym nie zależy, to ok, ale od "autorytetu modowego" tego się właśnie wymaga, bo to właśnie w nich inne dziewczyny szukają inspiracji do dobrego wyglądu. Inną sprawą jest też to, że ludzie po prostu nie chcą oglądać pewnych rzeczy. Moje uda są w tragicznym stanie, nie tylko dlatego że grube, ale też rozlazłe i pokryte rozstępami, nie wyobrażam sobie wyjścia na ulicę w szortach, nie mówiąc już o pokazywaniu gołego brzucha pełnego fałd, tego po prostu nikt nie chce widzieć, takie rzeczy przejdą tylko na plaży, bo to zupełnie inna sytuacja.

Wcześniej pisałam, że nienawidzę otyłych ludzi, nie wszystkich oczywiście, tylko dwa typu: osoby, które postanowiły pozostać grube, walcząc przy tym o dodatkowe ulgi dla grubasów i namawiając do takiej samej akceptacji swojej otyłości, oraz osoby, które nie chcą być grube ale nic nie mają zamiaru z tym zrobić, po prostu obżerają się dalej i wyzywają osoby, które są szczupłe.

Jak mało wiem, jak szykanowanie boli, doświadczyłam przecież tego na własnej skórze. Nie raz wdawałam się w gównoburze, broniąc ludzi, którzy byli wyśmiewani tylko z powodu wagi, Ogólnie nie pozwalam, by gnojono kogokolwiek tylko z powodu wyglądu, pochodzenia itp. Dopóki nie znam człowieka, jest dla mnie tak samo wartościowy jak wszyscy ludzie. Każdy człowiek zasługuje na takie samo traktowanie. Wymienione przeze mnie przypadki są nienawidzone nie przez wygląd, a właśnie przez charakter, bo ich zachowanie to jest coś, co mało komu odpowiada, mało tego, wydaje mi się, że to właśnie one po części przyczyniły się do tego, jak są traktowani WSZYSCY grubi ludzie, społeczeństwo lubi przecież wrzucać wszystkich do jednego wora.

Szafiarki plus size należą do tego pierwszego typu, a raczej to Debz należy. Tak naprawdę to przejrzałam ponad 30 takich blogów, dotyczyły one głównie wyglądu, czasem pojawiła się jakąś pierdołę typu "kochaj siebie", ale to nic nie znaczy. Takie osoby które zaakceptowały swoją otyłość, trochę mnie rażą, bo przecież to kalectwo na własne życzenie, ale mogę je zaakceptować, ich zdrowie ich wybór, skoro czują, że w ten sposób będą szczęśliwsze, to proszę bardzo, byleby nie namawiały innych do tego samego.

Namawianie ludzi do akceptacji swojej otyłości jest złe, nie licząc oczywiście przypadków, gdy ktoś jest chory i rzeczywiście nie ma wyboru. Do takich osób powinno się mieć inne podejście niż poprawność nam każe. Nie "nic w tym złego, że jesteś gruby", tylko " Nic w tym złego, że miałeś okres słabości i się roztyłeś, zawsze przecież możesz to zrzucić". Dla mnie sprawa jest prosta, jeśli czegoś nie lubię, a mogę to zmienić, to staram się to zrobić. Do tej pory mi nie wyszło, miałam nawet kilkumiesięczne przerwy, ale cały czas albo staram się zmienić, albo przygotowuję się do tego. Pomijając już wygląd, otyłość to kalectwo, choroba taka sama jak alkoholizm. Wiążą się też z nią różne choroby, przede wszystkim utrudnia życie. Mogłabym napisać o tym więcej, ale nie chce powielać moich notek.

To co wtedy napisałam mogło się wydać trochę chamskie, ale dlaczego nie mogę napisać: "Wygląd tych kobiet mi się nie podoba, ja nie chcę tak wyglądać, więc to motywuje mnie do pracy nad sobą"?Tak naprawdę denerwuję mnie ta poprawność, wszyscy ludzie są wobec siebie równi, bez względu na wygląd, płeć, pochodzenie czy orientację, nikt nie powinien mieć specjalnych praw. Dlaczego mogę powiedzieć: "nie podobają mi się blondynki, bo lubię czarne włosy", ale "nie podobają mi się murzynki, bo lubię porcelanową cerę" zostanie odebrane źle? Mam prawo powiedzieć, że nie podobają mi się otyli ludzie, bo przy tym nikogo nie obrażam, a wygląd nie definiuje tego, jakim ktoś jest człowiekiem.

Mój post nie miał na celu nikogo obrazić, nie spodobało mi się to, jak Debz pokazuje innym, że nie muszą chudnąć, bo "to społeczeństwo jest złe", oraz Cynhia, która swoje złe nawyki przeniosła na swoje dziecko, dlatego uderzyłam w chamską nutę. Chcę być szczupła, ładna, oraz nosić fajne ubrania, a patrzenie na grubych ludzi, którzy są WEDŁUG MNIE brzydcy, oraz na to, jak WEDŁUG MNIE źle wyglądają w fajnych ubraniach, lub jak w ogóle nie są w stanie fajnie się ubrać, stanowi dla mnie ogromną motywację do pracy nad sobą. Patrzenie na kogoś, kto ci się nie podoba, ze świadomością, że jeśli o siebie nie zadbasz możesz skończyć podobnie, daje ogromnego kopa. Taką samą motywację mogą odnaleźć też inni. Tym właśnie był ten post, przedstawieniem mojego sposobu oraz inspiracją dla innych z problemem podobnym do mojego.

6 komentarzy:

  1. Przejrzalam Twój post na szybko bo nie mam za bardzo czasu. Ale uważam że nie powinnaś się tłumaczyć z tego czemu lubisz czy czemu nie lubisz grubych. Sama szkaluje wiele grup osób, może nie koniecznie grubych. I jakoś nikomu się z tego nie tłumacze. Taka po prostu jestem. Jak się komuś nie podoba to spoko. Nie przejmuje się. Jeśli takie blogi Ci pomagają to tym lepiej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu jestem przyzwyczajone do tego, że ludzie mnie nie rozumieją. W takich wypadkach nie mam zamiaru przepraszać za swój tok myślenia, ale po prostu tłumaczę, co naprawdę miałam na myśli, bo wtedy powstaje mniej kwasów.

      Usuń
  2. Skarbie, popieram Masło, nie musisz się tłumaczyć, bo to jak sama nazwa wskazuje Twoja opinia. Nikt nie każe Ci ubóstwiać tych ludzi, nikt nie karze Ci nimi gardzić, może trochę bardziej zrozumiałam Twoje podejście, bo fakt, otyłość jest chorobą i powinno się z nią walczyć. Tylko jeśli przeniesiemy to na przykład na cukrzycę, to ten postawy nabierają odrobinkę sensu lub właśnie ironii. Można nie brać leków, nie badać się, ale zachęcanie innych do choroby jest debilizmem. Rozumiem Twoje zdanie, szanuję je, ale jak sama mówisz, społeczne przyzwolenie na tycie wciąż we mnie siedzi i muszę to przemyśleć.
    Co do jedzenia - masz rację, że Twój organizm jest specyficzny, cukier, który tak skacze jest straszny. Podziwiam Twój upór i jak najbardziej go popieram.
    Odnośnie zębów - https://naturalna-medycyna.com.pl/witamina-k2-wszystko-co-powinienes-wiedziec-witamina-k2.html , ciekawy artykuł, który może wyjaśnić fenomen Twoich ząbków.
    A i jeszcze blog dziewczyny o podobnej wadze do Twojej - http://marzenie-65.blogspot.com/2017/04/wielkanoc.html .
    Trzymaj się, Skarbie, powodzenia jutro.

    OdpowiedzUsuń
  3. hej, dzieki ze mnie odwiedzilas :) choc zastnaawiam sie jaki cel mial twoj komentarz umnie. przyszlasz sie pochwalic czy pozalic? co do bycia zdesperowaną to ja już raz byłam i zeszłam do 74 kg w pół roku. ale w depresji bulimi i inne cuda, a potem inne życiowe losy sprawiły że jestem tu gdzie jestem. i teraz bardziej pracuje nad ochota do zycia, a przy okazji schudnąć.
    ale przeciez nie musze ci sie tlumaczyc :P
    i co tzn że nie lubisz owocow i warzyw. każdy je lubi. znajdz tylko te ktore beda ci pasować. na pewno coś ci smakuje. no bo czym sie zywisz? białko ci zostaje? są tez produkty bezglutenowe. kasza jaglana. wieksza wiedza o produktach. dużo możliwości. dużo smaków.
    zycie mnie nauczylo ze nie ma co szybko chudnąć, bo i szybko nadchodzi tez jojo ;p potrafię nie jesc i chudnac 1 kg dziennie ale co z tego jak weekend przychodzi i kusi chłopak i wraca wszystko. nie warto. trzeba znalesc jakiś umiar. luz w tym wszystkim.
    i moze jestes chudsza wagowo ale wygladowo ja wygladaj szczuplej od ciebie ;p (tak patrzę teraz na twoje zdjecie) moze jestem wyzsza, albo inna budowa ciała. (mogę ci pokazać się)
    ogolnie zycze dalszych sukcesow :) i jesli bede mogla w czyms pomoc :) a mam troche wiedzy na temat odzywiania sie i zdrowej zywnosci itp to daj znać :) pomogę.
    pozdrawiam!

    http://marzenie-65.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój komentarz zabrzmiał jak atak. Czym miałabym się niby chwalić?
      Dlaczego miałabym chcieć porównywać swój wygląd z twoim? Raczej mało mnie obchodzi jak wygląda kompletnie obcy mi człowiek, a swój cel mam już ustalony. Nie prosiłam żebyś się mi tłumaczyła, po prostu stwierdziłam, że mogłybyśmy sobie pomóc nawzajem, nie widzę nic niestosownego w tym co napisałam.
      A to, że piszesz, że wyglądasz lepiej ode mnie... nie musisz się tym chwalić, wiele osób wygląda lepiej ode mnie.

      Usuń
    2. nie jak atak :) zdaje Ci się ;) wszystko spoko :)
      no piszesz mi że jesteś "zdesperowana bardziej" to miałam na myśli że się chwalisz :P mam po prostu inne podejście do diety i tyle ;)

      Usuń