wtorek, 18 kwietnia 2017

A Dzieci w Afryce Głodują

Do zakazanych produktów dołączył grillowany kurczak z biedronki, którego wczoraj zjadłam.  Miło by było ogarnąć jak to działa. Nawet to, że nie mogę glutenu jest skrótem myślowym. Makaron, bułki białe pieczywo, a z niezdrowych rzeczy: pizza, zapiekanki, donuty, powodują o wiele większe tycie niż inne produkty. Panierka i razowe pieczywo za to wpływają na mnie normalne, więc nic nie rozumiem. Dodatkowo takie same złe właściwości mają kabanosy i ten nieszczęsny kurczak.  Nie ogarniam...

Trochę się doigrałam, bo po tygodniowej przerwie w drożdżach, znowu musze przeczekać fale pryszczy, ale mówi się trudno, teraz i tak nie zależy mi na gładkiej twarzy. A jeśli chodzi o sukienkę galową, to już wchodzę w nią bez problemu, ale chamsko podkreśla mi brzuch,  więc przydałoby się schudnąć jeszcze jakieś 5 kilo przed maturą, o ile mnie do niej dopuszczą oczywiście. 

Nie wiem jak inni, ale ja mam problem ze zbyt dużą ilością jedzenia. Gdy przygotuje sobie za dużo, nie mam pojęcia co z tym zrobić. Z tego powodu zjadam wszystko, nawet jak czuję, że jestem już pełna. Po prostu nie chcę nic zmarnować, bo marnowanie jedzenia jest przecież złe, bo przecież dzieci w Afryce głodują.

Ale czy dzieciom w Afryce pomoże to, że się przejem? Nie! Dzieci w Afryce tak naprawdę nie obchodzi co się stanie z jedzeniem, którego w życiu na oczy nie zobaczą. Resztki z posiłku można odłożyć do lodówki, zamrozić albo dać komuś innemu do jedzenia, ale jeśli te opcje z jakiegoś powodu odpadają, nie bójmy się tego jedzenia wyrzucić. Nie jedzmy tylko dlatego, że coś ma się zmarnować. Tak samo, jeśli w domu zalega coś, co może nas skusić, a nie ma nikogo, kto chciałby to zjeść, po prostu to wyrzućmy, po co mamy narażać naszą dietę? Wiele osób, gdy zje zbyt dużo, ma wyrzuty sumienia, biorą nawet środki na przeczyszczenie lub wymiotuje.  Dlaczego więc tego jedzenia nie wywalić. Nasza psychika jest przecież ważniejsza.  

To podejście jest cholernie nieekologiczne, dlatego należy odpowiednio planować posiłki, ale jeśli coś nam zostanie, nie miejmy skrupułów by to wyrzucić. Starajmy się nie marnować jedzenia przez przygotowanie mniejszych porcji, ale jeśli zdarzy się nam wpadka, nie jedzmy na siłę, nieważne jak smaczne by było. Oddajmy komuś, zostawmy na później, lub po prostu wyrzućmy.

Podsumowanie dnia poprzedniego:
Na śniadanie kilka plasterków wędlin, na obiad grillowany kurczak z sosem pad thai, którym się niestety przejadłam, w między czasie jedna mandarynka. Wszystkie obowiązki urodowe wykonane.

2 komentarze:

  1. Nie jestem ani za wyrzucaniem, ani za przezeraniem. Lepiej nie kupować tyle. Bo szkoda pieniędzy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam podobny problem, z którym ostatnio całkiem nieźle mi idzie walka. Często nakładam za dużo i zwyczajnie nie wypada odłożyć. Szczególnie w gościach. Ech, ale trzeba z tym walczyć i nakładać odpowiednią ilość, ale też nie kupować i nie przygotowywać zbyt dużo.

    OdpowiedzUsuń